|
Podjąłem próbę i napiszę o wynikach tego eksperymentu. Na jeszcze chłodną, suchą patelnię wrzuciłem herbatę i na małym gazie podpiekałem, aż liście nabrały ciemno-brązowego koloru. Następnie - widząc sporo smoliście czarnych elementów, szczególnie wśród małych, łatwiej podpiekających się listków - wrzuciłem liście do gaiwana i mocno nim wstrząsnąłem, tak by przypalone elementy się ułamały, następnie zostawiłem tylko duże, pełne liście, które się nie obtłukły. Parzenie - wrzątek w wygrzanym kubku, 2 minuty pod przykryciem, ok. 7,5g suszu na 320ml wody. No i wreszcie - smak, aromat i konkluzje. Z naparu faktycznie zniknęła cała kwasowość i żywość, na rzecz cieplejszych, spokojniejszych nut, natomiast smak praktycznie całkowicie się wypłaszczył. Ciężko było doszukiwać się innych nut niż nuty palenia, prażenia takich jak w płatkach śniadaniowych z prażonej pszenicy. Herbata była raczej nudna i niezbyt mocna.
|