Akurat z yerbą jest całkiem inaczej...
Ja nie musiałem się przekonywać do jej smaku. Zasmakowała mi od razu, ale nie pita tak jak siorbią ją rodowici Argentyńczycy. Do jej mocy trzeba przyzwyczaić kubki smakowe jak i organizm, gdyż jak wiadomo yerba działa bardzo mocno pobudzająco.
Tu niema mowy o zmuszaniu się. Czy nie warto próbować kilka razy przekonywać się do yerby?? Oczywiście, że warto! Nie działa tu coś w stylu, "skoro za pierwszym razem mi nie smakuje to nie będę już próbować" to błąd! Trzeba zrobić przynajmniej trzy podejścia, aby przekonać się, że na pewno nie jest to nasz smak.
O yerbie trzeba mieć pewne pojęcie, a nie swoje domysły. Yerba swego czasu nie miała przede mną tajemnic, piłem ją 3lata niemal codziennie, nadal posiadam naczynka oraz bombillę, ale obecnie robię sobie przerwę od niej.
Jeśli chodzi o whisky, to próbowałem kilka razy i za nic w świecie mi nie podchodzi i nie zamierzam jej pić. Może za parę lat spróbuję, może do tego czasu moje upodobania smakowe się zmienią?
Na mnie nigdy nie działały trendy "skoro wszyscy to robią, to ja też muszę" wręcz przeciwnie

.
Poza tym trzeba pić wszystko tak aby nam smakowało i mieć w d**e to czy ktoś uważa to za dziwne.