Szkoda, że natknąłem się na ten post dopiero teraz. Mam nadzieję, że go przeczytasz.
Yerba mate zawiera duże ilości witamin z grupy B (B1 dla przykładu - 90-100% dziennego zapotrzebowania w 100 g suszu w zależności od odmiany, ale jest tam też sporo B2, B5, B6, B12 i niacyny, czyli wit. B3, ważnej przy leczeniu depresji - do 40% dz.z.). Z drugiej strony, na większość osób napar działa pobudzająco ze względu na zawartość kofeiny, co z kolei przy depresji wskazane, o ile wiem, nie jest. Jak zwykle, są pluski i minuski, utkwiło mi jednak w pamięci, że czytałem kiedyś opracowanie naukowe, w którym zwracano uwagę, że yerba jest naturalnym antydepresantem ze względu na wit. B i inne witaminy i mikroelementy. Niestety, nie zapisałem źródła. Znalazłem to na stronie jakiegoś amerykańskiego uniwersytetu i nawet zapisałem pdfa na dysku, ale w międzyczasie zmieniałem komputer i nie mogę go teraz odnaleźć.
Sam depresji chyba nie mam, jednak zdarzają mi się dłuższe lub krótsze okresy przygnębienia kiedy to nic mnie nie cieszy, a zamiast wstać rano z łóżka, najchętniej bym zniknął, nawet latem w czasie fantastycznego wyjazdu (no dobra, moja żona twierdzi, że mam tak na stałe). Yerba bardzo mi wtedy pomaga. Szczególnie dobrze widać to w okresie jesienno-zimowym kiedy po wyjrzeniu przez okno najradośniejszego człowieka łapie chandra, bo ciemno, buro i pada. Dwa - trzy zalania i z pobłażaniem patrzę na tę pluchę, bo przecież mam parasol

Troszkę koloryzuję, ale rzeczywiście zauważyłem korzystne działanie naparu z ostrokrzewu paragwajskiego w okresach obniżonego nastroju.
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie da się porównać jesiennej chandry z depresją, poza tym nie jestem lekarzem, zatem moją wypowiedź można traktować wyłącznie w kategoriach luźnej uwagi życzliwej osoby. Myślę jednak, że nie warto zakładać, że yerba nie jest OK. Lepiej poczytać na ten temat i skonsultować się ze światłym specjalistą, bo przecież nawet najmniejsze wsparcie w walce z tą straszną chorobą jest cenne. (Można tu tylko przy okazji ubolewać, że większość lekarzy wierzy wyłącznie w chemię...)
Dużo zdrowia życzę i trzymam kciuki. Ubij to ścierwo

Pozdrawiam, też Tomek