Dzisiaj miałem przyjemność pić czarna odmianę Tie Guan Yin 2011 Spring.
Parzyłem ją gong fu w gaiwanie w 98stopniach. Chodź opakowanie mówiło, że można parzyć od 80 do 100 stopni. od 3 do 10 minut. Ale to dotyczyło czajnika. Piłem troszkę inną herbatę niż Piotrek z mao cha.
Jego liście były dość duże, co świadczyć może o tym iż były zbierane z niższej partii krzewu, bądź zostały zebrane później niż moje. Moje liście przypominają trochę Keemun'a średniej jakości. A aromat w rozgrzanym gaiwanie też go trochę przypominał.
Parzenia przebiegały dość standardowo. 5 gram na 100/120ml. Zależy jak się nalało. Ciężko jest utrzymać dobrą miarę w 150ml gaiwanie. Temperatura 98 stopni i czasy 5/7/10/15/20/30/45/60/180/300s. Kolor 2 naparu jest piękny lekko pomarańczowy, nie ma gęstości niektórych ciemnych herbat. Smak podobnie jak wygląd. Zbliżony do Keemun'a. Mimo że odległość An Xi od Qimen jest jak z Zakopanego do Szczecina a może i dalej...Na początku lekko słodowy i lekko owocowy. Od 3 parzenia zebrał na sile, pokazał owocowe nuty i na tym się skończyło. Piąte parzenie to już od razu nasuwa się na myśl troszkę Tie Guan Yin i przychodzą kwiatowe wiosenne nuty. Herbata wydajna, niedroga.
Wygląd zaparzonych liści ładny. Widać pąki małe wiosenne, herbata ambitna, aczkolwiek dużo łodyżek. Prawie jak Maofeng. Ciekawi mnie jaki to kultywar.
Szkoda, że nie mam więcej tej herbaty. A dziś połowę wypiła mi bratanica...ehhhh. Herbatę trudno zepsuć. Jak większość czerwonych chińskich które są robione z całych liści. Cena nie duża bo nie przekracza 2zł za gram.
Bratanica też świetnie mojej mamie wytłumaczyła. Herbata była zapakowana w czerwone opakowanie. Więc jej powiedziałem by przyniosła mi te czerwoną herbatę. Spytała czemu. A ja odpowiedziałem że mam ochotę na czarną herbatę. Wchodzi babcia a Ami "babciu...przyniosłam wujkowi czerwoną bo ma ochotę na czarną". Babcia zrozumiała na szczęście;)
A na mojej czarce idzie już zauważyć bardzo ładne pęknięcia;)
Doświadczenie cudne. Nie można się po herbacie takiej spodziewać Bóg wie czego. Ale zaskoczyła mnie bardzo. A za kilka dni degustacja palonych TGY 2002/2007/2012...to dopiero będzie;)
Chciałbym pozdrowić Agnieszkę z tego miejsca i podziękować za wszystko!
Zdjęcia do sesji